niedziela, 28 czerwca 2020

Boro

Japońska technika BORO kusiła mnie swoją prostotą, ale jakoś bałam się spróbować. W końcu zebrałam się na odwagę i oto jest . Torba. Z przodu boro, z tyłu jednolicie czarna , wypikowana maszynowo.



Wypełnienie z warstwą flizeliny, kupione w Kiltowo , sprawdziło się fantastycznie. Spód zrobiony z grubego lnu nadał torbie dodatkowej sztywności. Uszy zrobiłam z pasów bezpieczeństwa.




Do przodu użyłam różnych materiałów począwszy od bawełny, przez wełnę i sztuczne włókno. Pikowanie okazało się nad wyraz proste. W końcu szycie ręczne, to moja domena.

środa, 27 maja 2020

Siostra

Zainspirowało mnie zdjęcie, które na balkonie, na tle pelargonii zrobiła sobie moja siostra.
Najpierw przyszyłam ręcznie owal twarzy, potem złożyłam "kanapkę" . Położyłam na wierzchu powiększone zdjęcie i maszynowo naniosłam rysy twarzy . Wyhaftowałam oczy, brwi i usta. Przyszyłam ręcznie biały i czarny tiul , uzyskując światłocienie...


...i wyszedł mi facet. Wycięłam kwiaty i liście , ułożyłam nad jego głową. Pokryłam wszystko tiulem i wypikowałam, obrysowując kształty roślin.



Czarne tło wypikowałam w kwiaty. Doszyłam kolczyki i z faceta zrobiła się kobieta. Ot, takie cuda.



Potem wymieniłam tiul na delikatniejszy i ozdobiłam wszystko cekinami



środa, 6 maja 2020

Użytkowo

Dawno nie stworzyłam niczego użytkowego i nagle wzięła mnie ochota na zrobienie torby. W  ulubionych kolorach  - szafirach, turkusach,  aquamarynach.
Często pytacie o inspiracje. Oczywiście są nimi " Słoneczniki " Van Gogha. Ha,ha, hi,hi!


Poniżej detal.


niedziela, 3 maja 2020

Znowu morze

Na ostatniej wystawie " O ludziach i drzewach " byli moi sąsiedzi z synkiem. Kilka dni temu gawędziliśmy sobie przez płot i dowiedziałam się, że bardzo mu się wszystko podobało, a w szczególności makatka "Plaża".

Postanowiłam obdarować mojego małego fana niedużym obrazkiem:


Pojechałoby się w ciepłe kraje. Ech!

wtorek, 14 kwietnia 2020

Złość

We wszystkie moje dotychczasowe prace wkładałam dobrą energię . Chciałam u widza wywołać uśmiech, poprawić mu  humor i miałam nadzieję,że tak będzie zawsze. Niestety cyniczny gnom , swoim parciem do wyborów i wizytami na cmentarzach , doprowadził mnie do wściekłości . Musiałam  natychmiast wyrzucić ją z siebie i tak powstała ta karykatura :
 Koronawirus - Król Polski


Do śmiechu czy do płaczu?

poniedziałek, 30 marca 2020

Praca w czasie pandemii

 Koronawirus wepchnął kijek między szprychy czasu i nagle zrobiło się go więcej -  dla rodziny, ogrodu, dla siebie. Zajrzałam, więc do kufra i wyciągnęłam z niego pracę zaczętą w zeszłym roku.
 "Uciekające anioły" , tak miała się nazywać makatka , gdy przygnębiał mnie wszechobecny smog. Jeden z aniołów, ten odwrócony przodem, pokazuje twarz zakrytą maseczką. Anioły uciekają na znak protestu , jakby chciały dać nam do zrozumienia, że odlatują , bo za mało robimy, żeby zapobiec zanieczyszczeniom.
Dziś ta praca nabiera nowego sensu . Dziś nie można  się dawać ponurym myślom. Trzeba mieć nadzieję, więc zmieniam tytuł na " Anioły nadlatują ! "
I powiem wam więcej. Już tu są ! Całe zastępy! Słyszycie  delikatny szmer ich  skrzydeł?



 Tło czekało kilka lat . Miał być na nim balon i kukurużnik, ale mi się odechciało. W zeszłym roku przemówiło do mnie i powstały anioły. One też musiały poczekać kilka miesięcy. Brakowało mi czasu i energii.



Anioły są aplikacją. Chmury to aplikacja odwrócona. Żeby skrzydła odstawały, wszyłam pod spodem, u ich nasady , po koraliku. Skrzydła są w 3D, a całość ma 75x110 cm

czwartek, 27 lutego 2020

O ludziach i drzewach

Od kiedy poznałam Bożenę Wojtaszek marzyłam o wspólnej z nią wystawie i wreszcie się udało. Gościny udzielił nam  Konstanciński Dom Kultury Hugonówka .

     

Pokazałyśmy w sumie 40 prac. Dzięki wysiłkowi Bożeny, która zrobiła układ wystawy, nasze prace pięknie się zharmonizowały , pokazując jednocześnie odmienną wrażliwość i jakże różne środki wyrazu. Jak słusznie zauważyła Bożena łączy nas miłość do aplikacji i zachwyt nad światem.                                                                                                                                               

  
 Goście nie zawiedli. Było wiele emocji, miłych rozmów , zachwytów i zadziwień , że można osiągać tak piękne efekty " malując" szmatkami .