Przykładem makatki, która powstała błyskawicznie jest " Fridomania". Poszłam do sklepu, wybrałam bez wahania materiał na tło i zabrałam się do pracy. Po dwóch dniach była gotowa.
A wszystko zaczęło się od wycieczki do Parku Rzeźb Juana Soriano w Owczarni z moimi trzema przyjaciółkami : Anią , Dorotą i Lilką. Polecam, koniecznie się tam wybierzcie. Park piękny , a rzeźbiarz bardzo zdolny. Na miejscu okazało się , że oprócz rzeźb porozrzucanych malowniczo po parku,
znajduje się tam mała galeria przerobiona ze stodoły, w której właściciel, pan Marek Keller organizuje wystawy twórców z Meksyku.Jak powstało to miejsce i kim jest właściciel, możecie przeczytać tu : http://stgu.pl/sztuka-zycia/.
Zajrzałyśmy tam i naszym oczom ukazała się wystawa
„Z jej albumu” – prywatne fotografie Fridy Kahlo. Na zdjęciach Frida, jej kochankowie , rodzina, lecz moją uwagę przyciągnęło co innego . W gablotach zgromadzono różne przedmioty powstałe na fali fridomanii. Cudowny, meksykański kicz! Bajecznie kolorowe lusterka, torby, ramki, ołtarzyki. Wszystkie z wizerunkiem Fridy:
Och, jak bardzo zapragnęłam mieć choć jedną z tych rzeczy! Niestety moje poszukiwania w internecie skończyły się fiaskiem. Oczywiści, to i owo znalazłam, ale nie były to przedmioty na miarę tych z wystawy.
O wycieczce do Meksyku mogłam tylko pomarzyć, wobec tego postanowiłam sama sobie zrobić Fridę.
Na wystawie był odcisk jej ust , tak namiętnych, że aż przeszedł mnie dreszcz. Może to był przekaz jej energii i dzięki temu makatka właściwie sama się zrobiła, używając mnie jako medium?