niedziela, 27 października 2013

Zima

Za oknem słońce i bardzo ciepło , jak na tę porę roku, a w mojej wyobraźni zagościła zima. Czy za nią tęsknię? Chyba nie. Tak czy siak , nadejdzie.

Eksperymentuję z wypełnieniami.Tu użyłam poliestru i nie jestem zadowolona. 
Makatka wyszła za lekka i nie układa się zbyt dobrze. Wrócę do bawełny                                                                          

sobota, 26 października 2013

Koty

Na samym początku mojej twórczości najłatwiej mi było znaleźć temat pracy, gdy dedykowałam ją komuś bliskiemu. Tym sposobem powstało kilka makatek, a między nimi ta dzisiejsza, czyli Margolcia z kotami. Wtedy nie wpadłam jeszcze na pomysł, że mogę spróbować uchwycić podobieństwo. Starałam się raczej zobrazować skojarzenia jakie miałam z osobą , dla której robiłam makatkę. Siostra moja stryjeczna, zwana Margolcią  , od momentu, gdy się usamodzielniła, otaczała się zawsze chmarą  psów i kotów. Zazwyczaj znajd.


środa, 9 października 2013

Ulotni

Obiecałam, że pokażę moje prace, które powstały po Berlinie. Dzisiaj jedna z nich.
Nosi tytuł : " Ulotni ". Jak widać jest zrobiona techniką quiltu , która to technika całkowicie mnie pochłonęła , gdy zobaczyłam na berlińskiej wystawie mistrzynie tej dziedziny.
Dostałam niedawno w prezencie kilka kawałków materiału z Danii od pewnej dobrej duszy, która słyszała o mojej pasji. Początkowo nie wzbudziły mojego entuzjazmu, ale po kilkakrotnym wyjęciu i włożeniu ich do szuflady,  jeden zaczął do mnie przemawiać. Zrobiłam z niego tło.




Jako ociepliny użyłam materiału dziś zapomnianego, czyli bai. Baja świetnie się sprawdzi , gdy chcecie uzyskać sztywność wyrobu.

sobota, 5 października 2013

Wernisaż Marzeny Krzewickiej


Dzisiaj miałam wielka przyjemność być na wernisażu Marzeny Krzewickiej, jednej z moich berlińskich koleżanek. Rzecz miała miejsce w Centrum Sztuki w Błoniu pod Warszawą. Spotkałam tam  Anię Sławińską również "berliniankę". W twórczości Marzeny uwielbiam to ,
jak operuje kolorem, zaś Anię cenię za jej malarskie i niekonwencjonalne podejście do tkaniny. Jak widać kamyczek wrzucony przez Dankę Kruszewską w Berlinie w nasz patchworkowy świat, cały czas tworzy kręgi . Jeszcze raz dzięki jej za to!
Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego wydarzenia. Na dwóch pierwszych Marzena w otoczeniu gości.

 

 


Poza tkaninami Marzena pokazała dzisiaj także naszyjniki dla kobiet. Zwróćcie uwagę jak pięknie  się prezentują na szyi jednej z pań ( na zdjęciu po lewej - Ania Sławińska )                                     

  


piątek, 4 października 2013

Berlin

To było tak. Dwadzieścia lat temu Bożena Wojtaszek zobaczyła moją wystawę na Wilczej w Galerii Baumana i szepnęła Dance Kruszewskiej, kuratorce wystawy polskiego patchworku w ramach Textil- Art- Berlin, że jest taka wariatka szmatkowa , co sobie cichutko w kąciku dłubie makatki, i Danka dopadła mnie na Facebooku, i tak znalazłam się wśród 10 uczestniczek pierwszej w historii wystawy polskiego patchworku poza granicami naszego kochanego kraju . "Polski patchwork - tradycyjny, współczesny, nowoczesny" tak brzmiał pełen tytuł wystawy. Rzecz się działa 8 i 9 czerwca 2013. Wszystkie, czyli : Joanna Błaszczyńska, Grażyna Hurny, Marzena Krzewicka, Marzenna Lew, Anna Sławińska, Jolanta Sobolewska,  Renatą Supska, Bożena Wojtaszek , Beata Wyżycka i ja , pokazałyśmy po 3 prace.
To był weekend pełen wrażeń. Zaskoczyły mnie  tłumy zwiedzających -  głównie kobiet.





 Było kolorowo i gwarno jak w jakimś kobiecym ulu. Same szmatkowe entuzjastki zarówno wśród autorek, jak i wśród zwiedzających. Czuło się tę pasję w powietrzu. Miałam okazję do obejrzenia prac m.in. z Niemiec, Francji, Holandii, Węgier, Japonii . Niesamowita różnorodność i kreatywność. Bardzo inspirujące przeżycie, ale zaburzyło mnie na kilka tygodni. Pomysły sprzed Berlina przestały mi się podobać i je zarzuciłam, a nowe nie chciały się skrystalizować, choć krążyły po głowie. W końcu przełamałam impas, ale o tym w następnym poście.
Życie po Berlinie już nie jest takie samo, choćby dlatego, że poznałam Dankę Kruszewską , niewiarygodną entuzjastkę i znawczynię patchworku , a także niesamowicie zdolne autorki.
Nasza wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem i wysłuchałyśmy wielu komplementów.
Poniżej zdjęcie z Danka na tle moich prac.


Pokazałam  makatki - " W kinie" ( została sprzedana ), "Noc" i "Dwa Koguty"


Jeśli chcecie zobaczyć pełną dokumentację wystawy i relacje moich koleżanek, zajrzyjcie do ich blogów:
http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/2013/06/jak-byo-na-wystawie-w-berlinie.html
http://annaslawinska.blogspot.com/search?updated-max=2013-07-24T13:00:00%2B02:00&max-results=7
http://jolcinepasje.blogspot.com/2013/06/berlin-zdobyty.html